Czy Donaldu Tusku postradał rozum i zmysły? Zaprosił kilku-kilkunastu premierów z okazji 4 czerwca... i będzie ich gościł w Krakowie ze względów bezpieczeństwa. Bo jacyś związkowcy mogliby protestować, podpalić oponę lub rzucić czymś w kierunku zagranicznych gości.
W Davos i innych miejscach, gdzie spotykają się światowi przywódcy, regularnie są mega rozpierduchy, i co?
I nic!
Tylko w Polsce, nie wiadomo czemu, nie można wyrażać swoich poglądów poprzez demonstracje. Tusku znowu stawia siebie i nasz kraj w pozycji jakiegoś zaścianka. Coś co jest powszechne (co nie oznacza, że pozytywne!) na świecie, u nas nie może się zdarzyć... bo będziemy źle postrzegani.
No i jeszcze Tusk robiący ze stoczniowców chuliganów. Jak to pomoże obchodom 4 czerwca i pamięci o Solidaroności. Że co? Że Wolna Polska to zasługa grupy chuliganów z eSBeckim kapusiem Bolkiem na czele?
Żeeenada...
Coś czuję, że w nastepnych wyborach prezydenckich oddam głos na jakiegoś Rosattiego czy Cimeszenke...
Papier toaletowy wielorazowego użytku
Akcja na rzecz ekologicznego papieru toaletowego, którą rozpoczął niedawno Greenpeace, przynosi coraz bardziej zaskakujące efekty. Firma Wallypop z USA reklamuje nowość na rynku, "papier" z materiału... wielokrotnego użycia.
Odważny pomysł może okazać się ekologiczną rewolucją. Przywiązani do luksusu w toalecie Amerykanie najczęściej produkują papier toaletowy przy użyciu drzew, a nie makulatury, co sprawia, że produkt jest miękki i mocny zarazem.
Tymczasem firma Wallypop znalazła ekologiczny i oszczędny zarazem sposób spełnienia wygórowanych zachcianek swoich konsumentów. Proponuje im papier toaletowy z... tkaniny. W pierwszej chwili pomysł może wydawać się szokujący, jednak w istocie taki "papier" niewiele różni się od pieluszki tetrowej. Wystarczy wypłukać go po użyciu i wyprać w wysokiej temperaturze.
Jeśli tylko Amerykanie okażą się wystarczająco nowocześni, by stosować podobne metody, może być to prawdziwym wybawieniem dla kanadyjskich i południowoamerykańskich lasów. W swojej akcji przeciwko nieekologicznym luksusom w toalecie Greenpeace dowodził, że gdyby każda amerykańska rodzina choć raz kupiła rolkę papieru z makulatury, pozwoliłoby to ocalić 400 tys. drzew. A co dopiero, gdyby zdecydowała się na rozwiązanie proponowane przez Wallypop?
Za forum Frondy
Apropo tego wpisu . POLECAM!
Niemcy zaczęły wojny na wielką skalę, kiedy rząd uzyskał kontrolę niemal absolutną nad walutą...
Nie tylko stoi nogami na podłodze, ale staje na głowie, przeciwstawiając się wszystkim innym towarom, i wysnuwa z swej drewnianej głowy fantazje dziwniejsze, niż gdyby się puścił nagle w tany.
Karol Marks, Kapitał.
Już nie jestem liberałem. Liberał to osoba bezduszna, głucha na cudze krzywdy... kompletnie pozbawiona empatii. Liberał sprzeciwiłby się:
Koszty dofinansowania kupna dekoderów do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej (tzw. DVB-T) dla najuboższych wyniosą ok. 400 mln zł - poinformował w środę przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) Witold Kołodziejski.
W środę podczas konferencji zorganizowanej przez Krajową Izbę Gospodarczą Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT) poinformował, że projekt konkursu dotyczący uruchomienia w Polsce pierwszego multipleksu naziemnej telewizji cyfrowej powinien być zaakceptowany przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) w czwartek.
(...)"Do wyłączenia analogu (sygnału analogowe - PAP) potrzebna jest jasno zdefiniowana polityka państwa, określenie pomocy publicznej dla osób, które nie są wstanie same zakupić odpowiednich urządzeń" - dodał.
Kołodziejski powiedział, że koszt dekodera będzie wynosił ok. 250 zł. "Na pewno jest spora liczba gospodarstw domowych, które potrzebują wsparcia, pomocy publicznej, dofinansowania tych urządzeń. Obliczyliśmy, że byłby to koszt rzędu 400 mln zł" - zaznaczył.
Śmieszno, czy straszno?
Studenci z uniwersytetu w Manchesterze na porządek w uczelnianych toaletach nie narzekają. Przeszkadza im za to ich... orientacja płciowa - czytamy w "Rzeczpospolitej". Zasypali uniwersytet skargami, w których żalą się na to, że tradycyjne oznaczanie toalet jako męskich i żeńskich obraża uczucia transseksualnych studentów. „Odpłciowione” toalety mają się teraz nazywać toaletami z pisuarami lub po prostu toaletami. Pomysł ten spotkał się z krytyką „Student Direct”, uczelnianej gazetki. Jednak pomysłodawcy – zrzeszenie organizacji studenckich – twierdzą, że był to konieczny krok na drodze walki z „transfobią”. Liczbę transseksualnych studentów na uczelni oceniają na 35 tysięcy.
Głodny może trochę kraść, a jeśli jest wybitnym astronomem, to w dodatku może jeszcze robić innym świństwa, wyrządzać krzywdę i po prostu być podłym, małym donosicielem.
PO, tym razem na szczeblu lokalny robi to, co było jednym z głównych zarzutów wobec PiS. PO dzieli społeczeństwo, jątrzy i wywołuje niepotrzebne spory.
Gdyby chodziło o kwestie gospodarcze, strukturalne, takie które mają wpływ na zamożność obywateli lub dotyczą np. budżetu.
Ale nie!
Przedmiotem sporu jest kwestia nadania honorowego obywatelstwa miasta Szczecina.
PO chce żeby Honorowym Szczecinianinem została osoba, która wzywa do przemocy na opozycji,
która się chwali, że szykuje bojówki,
która jest postacią wybitnie kontrowersyjną,
która jest zaanagażowana w bierzącą działalność polityczną.
W imię czego PO dąży do tego, by uhonorować Lecha Wałęse? Żeby wywołać kolejną awanturę, żeby podzielić społeczeństwo? Czy szczecińska PO nie mogła znaleźć mniej kontrowersyjnego kandydata?
Cieszyłbym się, gdyby z taką samą zawziętością radni PO i PiS dyskutowali nt. celowości wydatków na tzw. "kulturę". Ostatnio jedna z dziennikarek GW oraz jeden z czytelników na forum GW przedstawił info nt. kilku tegorocznych koncertów subsydiowanych z kasy miasta.
Jeśli podzielić kasę, która miasto wyłożyło, przez liczbę sprzedanych biletów (i w pewnym stopniu pewno rozdanych za friko)... to wychodzi, że do biletu na jakiś przegląd house'owy miasto dopłaciło ok. 200-300 zł. Do jakiegoś koncertu, tym razem pop-rock'owego ok. 900 zl! Szaleństwo?
A czy którakolwiek impreza sponsorowana przez miasto się zwróciła?
Ile w ogóle jest takich imprez?
Last but not least, czy jest sens dotowania przez miasto takich imprez?
Dyskusji między PO i PiS nie ma w tym temacie... Czy te partie różnią się tylko stosunkiem do konfidentów i donosicieli?
---
Dla porównania, Mysłowice do jednego biletu na OFF Festival dopłacają ok. 20 zł. No i OFF Festival nie jest imprezą deficytową (więc po co dotacja z kasy miasta? ale never mind), czyli jest oparta na jakimś racjonalnym rachunku ekonomicznym i ma odpowiedniej ilość szczęśliwych widzów, którzy chcą zapłacić za bilet.
Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, cytowane niżej artykuły są w bezpośrednim sąsiedztwie!
Art. 7. Państwo udziela przedsiębiorcom pomocy publicznej na zasadach i w formach określonych w odrębnych przepisach, z poszanowaniem zasad równości i konkurencji.
Art. 8. 1. Organy administracji publicznej wspierają rozwój przedsiębiorczości, tworząc korzystne warunki do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności wspierają mikroprzedsiębiorców oraz małych i średnich przedsiębiorców.
Właśnie przeczytałem, że Obama chce wprowadzić coś w rodzaju 'kartek' na paliwo. Bon miałyby dostać osoby osoby, poniżej jakiegoś tam progu zarobkowego.
Populizm Obamy bije na głowę Tuska i Kaczyńskiego razem wziętych!
Nie trzeba być Einsteinem żeby przewidzieć skutki wprowadzenia takiego bonu:
- zwiększenie cen paliwa->zwiększa się popyt na paliwo!
- zmniejszenie produkcji-> demoralizujący wpływ socjału. 'Mam 1000$ za friko, więc nie muszę już brać tylu nadgodzin, by uciułać tego dodatkowego tysiaka'.
Jeśli Obama wygra...
... ale nie powie.
Czeka na opublikowanie książki o swoich kontaktach z SB.
Ciekawe co tym razem wymyśli Wałęsa?
Może Tusk prewencyjnie każe zamknąć historyków IPN'u, w końcu sam Wałęsa powiedział w "Plusach dodatnich, plusach ujemnych", że: "Atakowanie mnie, myślenie źle o mnie jest zbrodnią!"
Durne prawo może zabić każdy biznes.
A te prawo ma oczywiście na służyć, ma nas chronić. Bo bez tego prawa, to świat by się zawalił. Dosłownie! W końcu co by było gdybyś potrzebował przeszczepu serca? (najbardziej demagogiczny argument za utrzymaniem przymusu ubezpieczeń zdrowotnych, używany przez lewą i "centro prawicową" stronę sceny politycznej).
Od razu przypomina się scena z Misia z policjantem i: "A gdyby tu było przedszkole w przyszłości ... i wasz synek mały przechodził ... w przyszłości. A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie. Więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu!"
Prawo musi przewidywać każdą ewentualność.
Tak też pomyślał ustawodawca. Gdyby ktoś chciał coś sprowadzić do Polski... to już tak zniechęcił importerów, żeby transportowali towar przez Niemcy.
Powód jest prosty - Niemcy skuteczniej znoszą biurokratyczne bariery. Spedytorzy narzekają, że urzędnicza machina nie dostosowuje się do kontenerowego boomu - spowodowanego przede wszystkim lawinowo rosnącym importem towarów z Chin i innych krajów Azji.
W zeszłym roku tylko w gdyńskim porcie przeładowano 614,4 tys. kontenerów typu TEU - prawie o jedną trzecią więcej niż w 2006 r. Ale kontenerowy przypływ mógłby być większy - tak jak dochody budżetu z ceł i opłat.
- Naszych klientów coraz częściej zniechęcają uciążliwe i nieracjonalne kontrole w portach. Na przykład na życzenie sanepidu trzeba rozpakowywać kilkanaście kontenerów zawierających tę samą partię towaru, bo inspektorom przepisy nakazują sprawdzić sto procent ładunku. To trwa i kosztuje - mówi Artur Jadeszko, szef firmy ATC Cargo z Gdyni, obsługującej m.in. szwedzki koncern Ikea. Opowiada on, że jeden z największych importerów kawy wyniósł się ostatnio z Polski. Woli zapłacić Niemcom, którzy już dawno zliberalizowali przepisy fiskalne. Nie stawiają na przykład warunku dokładnego sprawdzania surowca już na granicy, ale dokonują odbioru sanitarnego przetworzonego, finalnego produktu. - Dzięki temu wyładunek i transport odbywają się płynnie, zarabia niemiecki budżet, a towar już wprowadzony na europejski rynek może bez biurokratycznej mitręgi potem i tak znaleźć się w Polsce - dodaje Wiktor Bąk, wiceszef ATC Cargo.
Zmorą przedsiębiorców jest rygorystyczne sprawdzanie fitosanitarne opakowań drewnianych, np. palet. Powinny być odpowiednio zabezpieczone przez nadawcę, co zwykle potwierdzają odpowiednie świadectwa. Koszmar zaczyna się, gdy kontrolerzy chcą każdą paletę obejrzeć dokładniej. Rozpakowanie standardowego kontenera to koszt kilkudziesięciu dolarów. Bywa, że transport tygodniami nie może opuścić portowego terminalu. Oprócz celników i straży granicznej w porcie ładunek sprawdzają jeszcze kontrolerzy Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Inspektoratu Jakości Artykułów Rolno-Spożywczych, Weterynaryjnego Inspektoratu Sanitarnego czy Państwowej Inspekcji Handlowej.
- Wciąż należymy do nielicznych europejskich krajów, które nie uprościły administracyjnych procedur wymaganych unijnym prawem - mówi Jadeszko. To przynosi wymierne i coraz wyższe straty, bo cło i opłaty zostają w krajach bardziej przyjaznych przedsiębiorcom. Według niektórych szacunków, tylko dochody z ceł wzrosłyby o 300 mln zł, gdyby spedytorzy wybierali odprawę graniczną w Polsce.
W ogóle, w imię czego zostały te przepisy wprowadzone? Jaka jest źródło tych regulacji? Przecież to jakiś absurd, szczególnie w dobie globalizmu! Odcinanie się, izolowanie od światowej gospodarki, za pomocą norm sanepidu, cłom i opłatą.
Zerwanie kwiatka jak zbicie psa
Szwajcaria: Federalna Komisja Bioetyki przedstawiła raport o godności roślin. Wynika z niego, że niszczenie trawy jest niemoralne, a zrywanie kwiatów to barbarzyństwo.
Szwajcaria to kraj godności roślin i legalnego wspomaganego samobójstwa.
Wczoraj w Rzepce ukazał się świetny artykuł. Niestety, archiwum jest płatne i dlatego streszcze w skrócie.
W konstytucji szwajcarskiej jest przepis, który mówi, że wszystkie istoty mają godność. Parlament zlecił ekspertyzę (opracowywali ją etycy, botanicy i inni specjaliści), co z godnością roślin. No i wyszło, że rośliny mają godność, co więcej są wrażliwe, chociaż nic nie czują (?).
Zrywanie trawy kępami (?) jest nie moralne. Dawanie krowom ściętej trawy jest moralne. Ścinanie z tej samej łąki kwiatów, żeby udekorować dom... już nie jest moralne. Zabijanie roślin dla jedzenia i kiedy jest to niezbędne jest moralne.
Czyli wychodzi na to, że jak zjemy rzodkiewkę, a wcale nie byliśmy głodni... to jest to nie moralna? Europo, quo vadis, pytam się ja, quo vadis?
Każda kultura produkuje swoje ikony. Ameryka miała Jamesa Deana, odpowiednik polski to Zbigniew Cybulski. Typy niepokorne, nonkonformistyczne, niezrozumiałe przez świat, umierające tragicznie.
Tacy podobni, a jednak nie do końca. James Dean zginał w wypadku, jadąc Porshe Spyder, a Zbigniew Cybulski wpadł pod ekspres PKP na jakiejś śmierdzącej stacji. USA: Porshe Spyder, PRL: ciuchcia europejskiego potentata kolejowego...
Watykan zaaktualizował siedem grzechów śmiertelnych. Siódmym grzechem jest tworzenie ubóstwa, tym samym wg. Benedytka XVI wszyscy socjaliści (i ich wyborcy) pójdą do piekła!
Watykan zaaktualizował siedem grzechów śmiertelnych. Szóstym grzechem jest nadmierne bogactwo, tym samym wg. Benedytka XVI wszyscy kapitaliści pójdą do piekła!
Usłyszałem w radio, że Donald Tusk (PO) i Szczypińska (PiS) zostali uznani za najbardziej seksownych Polaków.
Świat się kończy?
(...) Comte nauczał, że wszelkie zbyt szczegółowe badanie zjawisk za pomocą takich instrumentów jak mikroskop jest szkodliwe i powinno być zakazane przez duchową władzę społeczeństwa pozytywnego, ponieważ zmierza do wywrócenia praw nauki pozytywnej (...)
Cytat z "Nadużycia rozumu" Hayka